Wszystko to, czego o ju-jitsu byli uczeni policjanci
w USA i żołnierze Piechoty Morskiej
Poznaj wiecznie aktualne zasady samoobrony opartej na japońskiej sztuce "walki bez walki", jaką jest ju-jitsu.
Jeśli
interesują Cię sztuki walki, już za chwilę będziesz mógł dowiedzieć
się, czego uczyli się już ponad 70 lat temu amerykańscy marines oraz
policjanci, a przede wszystkim nauczyć się tego samego.
"Policyjne Ju-jitsu"
to dobry podręcznik zarówno dla całkiem początkujących, jak i
interesujące źródło nowych technik i pomysłów dla ludzi znających się
już na rzeczy.
Dlaczego poradnik "Policyjne Ju-jitsu" jest warty uwagi?
"To
naprawdę znakomity, mimo swych niewielkich rozmiarów, podręcznik
samoobrony, opisujący w zrozumiały, a często także dość zabawny sposób
kilkadziesiąt nietrudnych do wykonania i bardzo skutecznych technik ju-jitsu. Plus kilka użytecznych technik rodem z amerykańskich zapasów."
Ju-jitsu kieruje się przede wszystkim trzema zasadami:
- Ustąp, aby zwyciężyć.
- Minimum wysiłku, maksimum skuteczności.
- Poprzez czynienie sobie dobra nawzajem do dobra ogółu.
Jeśli
chcesz się dowiedzieć, jak w prosty sposób wykorzystać te zasady w
praktyce dzięki sztuce ju-jitsu, i zdajesz sobie sprawę z tego, jak
bardzo te umiejętności zwiększą Twoje bezpieczeństwo, zamów już teraz i zacznij ćwiczyć.
Dodatkowo, oprócz publikacji liczącej 120 stron, otrzymasz także:
Co ma wspólnego sztuka walki ju-jitsu z umiejętnością pływania?
Wyobraź
sobie, że spotykasz kogoś pierwszy raz i wywiązuje się między Wami
rozmowa o wszystkim i o niczym. Po chwili rozmowa przypadkiem schodzi
na umiejętność pływania.
Twój rozmówca stwierdza, że ani on, ani
nikt z jego rodziny nie umie pływać i wcale go to nie martwi. Więcej!
Uważa, iż czas poświęcony na naukę pływania to czas stracony, który
można znacznie lepiej wykorzystać na tysiąc innych sposobów.
Wyrażasz pewne zdziwienie, a wtedy ten ktoś z przekonaniem Ci wyjaśnia: "Nigdy
nie marzyłem o karierze poławiacza pereł, wody właściwie nie lubię, na
plażę nie chodzę, mieszkam zaś nie na jakiejś zacumowanej przy brzegu
rzeki łodzi, tylko o ponad 40 km od najbliższego dużego zbiornika
wodnego - czy to nie są wystarczające powody, żeby nie zawracać sobie
głowy pływaniem?"
Nieco rozbawiony tym wywodem otwierasz usta, żeby grzecznie zaprotestować, na co Twój rozmówca tłumaczy Ci, że: "przecież
umieć pływać tylko trochę, to tak jakby wcale pływać nie umieć, a
nauczyć się porządnie wymaga bez porównania więcej pracy, niż normalny
człowiek byłby temu poświęcić".
A kiedy, mimo potęgi tych
wszystkich argumentów, wyrażasz jeszcze pewną wątpliwość co do
bezsensowności nauki pływania, Twój rozmówca, człowiek jak się okazuje
wykształcony, przygważdża Cię informacją, że Lord Nelson nie umiał
pływać, nawet kiedy jeszcze miał oba ramiona, tak samo zresztą jak
większość wielkich żeglarzy i odkrywców.
Co byś pomyślał o kimś
takim? Pozwól, że spróbuję zgadnąć. Bez wahania przyznałbyś mu zapewne
elokwencję, oczytanie, zdolność logicznej argumentacji. Uznałbyś go,
jeśli lubisz ten rodzaj rozmowy, za całkiem interesującego rozmówcę.
Zgoda? Ale także, jeśli się bardzo nie mylę, uznałbyś go za niemałego
dziwaka. Dlaczego?
Ponieważ, i to jest dość oczywiste dla
każdego, kto nie stawia własnej oryginalności i własnych abstrakcyjnych
argumentów ponad realiami życia - umiejętność pływania bywa przydatna, czasem może nawet uratować życie, własne albo cudze... Z pewnością dodaje też pewności siebie
w sytuacjach, kiedy się jest blisko wody, co w normalnym życiu, nie
sterowanym przez antypływacką obsesję, nie zdarza się znowu tak
rzadko...
Dobrych argumentów miałbyś jeszcze sporo, ale przecież
ważniejsze od argumentów jest życie, i ono przemawia za tym, by
poświęcić nieco czasu i energii na naukę pływania swoją i swoich
bliskich. Myślę, że się z tym poglądem zgodzisz.
Z drugiej strony
jednak coś jest w argumentach naszego elokwentnego dziwaka - przecież
większość naszego czasu spędzamy nie na głębokiej wodzie, czy w jej
pobliżu, ale wśród ludzi. Wśród ludzi różnych - znajomych i obcych,
przychylnych nam i obojętnych, a czasem nawet wrogich i niebezpiecznych.
Dla
większości spośród nas umiejętność pływania jest czymś oczywistym,
poczuwamy się też do dbałości o to, by posiadły ją w wystarczającym
stopniu nasze dzieci. Co jednak robimy, aby dać im, i sobie samemu,
umiejętność poradzenia sobie w naszym naturalnym, codziennym ludzkim
środowisku?
To musi być związane z inteligencją emocjonalną -
przecież gdybyśmy byli logiczni, to pewna elementarna umiejętność
obronienia się przed napastnikiem, nachalnym adoratorem, kieszonkowcem,
wulgarnym pijakiem itd. byłaby dla nas co najmniej równie ważna, co
umiejętność przepłynięcia dwustu metrów żabką.
Większość z nas,
tych żyjących na stałym lądzie, a nie na brzegu rzeki, jest znacznie
częściej zagrożona cudzą agresją, niż utonięciem. I to pomimo wszelkich
argumentów, nie pozbawionych przecież pewnej logiki, które można by
łatwo stworzyć po prostu adaptując te użyte przez naszego
hipotetycznego nielubiącego pływania rozmówcę.
Po tej adaptacji wyglądałyby one tak: "nigdy
nie marzyłem o karierze bodyguarda, bić się nie lubię, lokale słynące z
brutalnych awantur omijam, mieszkam nie w jakimś slumsie, tylko w
bardzo porządnej dzielnicy - czy to nie są wystarczające powody, żeby
nie zawracać sobie głowy ju-jitsu? Przecież znać ju-jitsu tylko trochę,
to tak jakby wcale go nie znać, a nauczyć się go porządnie wymaga bez
porównania więcej pracy, niż normalny człowiek byłby temu poświęcić. W
dodatku wątpliwe jest, czy Hannibal, Scypion Afrykański, albo powiedzmy
Marszałek Montgomery znali ju-jitsu, co im przecież nie zaszkodziło w
pięknych karierach..."
Te argumenty nawet mogą mieć pewną
wartość, ale absolutnie nie przekreślają realnej użyteczności
wszystkiego, co w prosty i nie dezorganizujący życia sposób
zwiększyłoby nasze poczucie bezpieczeństwa wśród ludzi, nawet jeśli nie wszyscy będą nam przyjaźni. Zgoda?
Analogia
pomiędzy pływaniem a umiejętnością obronienia się jest dość ścisła, ale
nie do końca. Dlaczego? Ponieważ woda nie ma oczu i nie reaguje na
język Twojego ciała. Potencjalny agresor ma i reaguje, i to dużo
bardziej niż sobie prawdopodobnie wyobrażasz.
Istnieje dzisiaj
cały dział kryminologii, zwany "wiktymologią". Wiktymologia to nauka o
ofiarach przestępstw, bada przede wszystkim kto i dlaczego staje się
taką ofiarą. Niektóre wnioski z tych wszystkich licznych badań są już
niezbite i naprawdę szokujące - otóż ogromna część ofiar przemocy ze
strony obcych, a już szczególnie tego, co można określić, jako
"bezinteresowna przemoc", czyli napaści chuligańskich, to ludzie,
których napastnicy, na podstawie ich zachowania, wyglądu i właśnie
języka ciała rozpoznają jako osoby bezbronne, atak na które nie wiąże
się z żadnym ryzykiem.
Wynika z tego między innymi to, że każde zwiększenie Twojej zdolności do obrony, które odbije się we wzroście Twego poczucia bezpieczeństwa i spokojnej pewności siebie,
stanie się dla potencjalnego agresora sygnałem, że "tę osobę lepiej
zostawić w spokoju". "Jak pomyślał, tak i zrobił", przynajmniej w
przeważającej ilości przypadków tak się dzieje.
Jeśli zgodziłeś
się z moim dotychczasowym wywodem, to udało mi się Cię z pewnością
przekonać, iż nauczenie się nieco ju-jitsu jest w najlepszym interesie
Ciebie samego i Twoich bliskich. Zapewniam Cię, że jest to także
całkiem możliwe, a nawet niezbyt trudne.
Dwa klasyczne samouczki ju-jitsu: "Policyjne Ju-Jistu"
Louisa Shomera wraz ze specjalnym dodatkiem “Chwyty ju-jitsu" Vikinga
Cronholma, mogą być najprostszą, najszybszą i najskuteczniejszą metodą
poprawienia osobistego bezpieczeństwa Twojego oraz bezpieczeństwa Twoich bliskich.
Skoro
uważasz, zresztą całkiem słusznie, że warto, by każdy nauczył się
pływać, warto pomyśleć także o umiejętności skutecznej samoobrony.
Pomyśl, jak pewnie będziesz się czuł wiedząc, że możesz bez problemu obronić się przed nawet najbardziej rosłym przeciwnikiem, wykorzystując moc chwytów ju-jitsu. Nawet nie wyobrażasz sobie, jakie to jest proste.
Przypominam, że jeśli zamówisz za chwilę poradnik "Policyjne Ju-Jitsu",
otrzymasz gratis specjalny poradnik "Chwyty Ju-Jitsu", autorstwa
Vikinga Cronholma, uznawanego za ojca skandynawskiego Ju-Jitsu. Zamów już teraz i bądź bezpieczny.
Powrót do góry